
W minionym tygodniu, to dopiero się działo! Kolejny tydzień wakacji rozpoczęliśmy od wycieczki jednodniowej do Puebli a konkretnie do ogromnego ogrodu zoologicznego African Safari.

Jest to bardzo szczególne Zoo, ponieważ zwierzęta żyją na wolności a ogród przemierza się samochodem lub jak my autobusem. Wrażenie było ogromne co było widać po reakcji dzieci kiedy zaledwie po przekroczeniu bramy wjazdowej na widok wolno żyjących zwierząt biegały od jednej strony do drugiej strony autobusu.

Ja również świetnie się bawiłem jak i rodzice i opiekunowie dzieci. Przemieżajac ogród zoologiczny poznaliśmy największe rezerwaty przyrody na świecie wraz z ich dzikimi mieszkańcami.



Kolejną częścią zwiedzania była dwu godzinna piesza wędrówka w drugiej części Zoo, gdzie z bliska można było oglądać zwierzęta i karmić. Na zakończenie udaliśmy się na Show de aves – pokaz ptaków.

Ptaki, papugi, orły, sepy, strusie, emu, i wiele wiele innych jeszcze gatunków stworzyło wspaniałe przedstawienie. Ptaki przelatywały o kilka centymetrów od naszych głów, wykradały jedzenie widzą, lądowały pośród publiczności oraz wykonywały skomplikowane ewolucje. Ja sam stałem się również częścią tego show kiedy to prowadzący trenerzy ptaków ogłosili zabawę dla widzów i że poszukuje się dwóch mezczyzn z niebieskimi oczyma.

No i wtopiłem totalnie. Jak tylko dzieci to usłyszały to już nie było szansy aby się skryć. W jednym momencie zaczęły krzyczeć i wołać hermano, „brat”, tutaj , tutaj!!! No i w ten sposób staem się częścią przedstawienia. Moim zadaniem było zniszczyć jajko strusie, stając na nim.

No nie dałem rady, jajo było górą.
Pod koniec dnia widać było po twarzach dzieci zadowoleni ale i zmęczenie. No w końcu po tylu atrakcjach nie mogło być inaczej. Po zajęciu miejsc w autobusie, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Myślałem sobie że teraz to wszyscy posną, ele jednak się myliło. Pio kilkunastu minutach drogi dzieci się ożywiły i poprosiły mnie o wyjecie gitary i zaczęły się śpiewy, które po kilku piosenkach przerodziły się w konkurs piosenek.

Naprzeciw sobie stanęły dwa obozy, dziewczęta i chłopcy. Każda grupa śpiewała po jednej piosence z dowolnego repertuaru. Dzieci w grupie przychodziły do przodu autobusu do mikrofonu no i w przejściu miedzy fotelami dawały show łącznie z tańcami. Zabawa była przednia. Rodzice i opiekunowie stanowili widownie a ja i jeszcze jedna osoba stanowiliśmy yury. Po zaciętej walce artystycznej zwyciężyły dziewczyny 10:9 nad chłopcami. Czas na tej zabawie nam tak szybko i mile zleciał, że nawet nie za uwarzyliśmy że już byliśmy prawie w domu.
Nie było by tej wycieczki gdyby nie życzliwa rodzina Gonzalez Aragon i pomoc prezydenta naszego Tenango. Tak się fajnie wszystko złożyło ze wycieczka nie kosztowała dzieci ani jednego peso. Jednak nie było by tego bez ludzkiej życzliwości.
Następnego dnia mieliśmy dzień wolny.

Kolejne spotkanie przypadło na czwartek. Tradycyjnie tego dnia w czasie wakacji dzieci maja lekcje rysowania. Tego dnia dokończyliśmy malowanie pejzarzy a potem po krótkim wprowadzeniu zaczęliśmy naukę malowania owoców.

Jeszcze dobrze dzieci nie wzięły się do pracy kiedy to dosłownie w jednej chwili z dzikiego gniazda pszczół wyroiło się tysiące pszczół nad naszymi głowami. Wszyscy byliśmy tym zaskoczeni tak bardzo że stanęliśmy jak wryci otoczeni przez Chmurę pszczół. W takiej sytuacji mogło zdarzyć się i najgorsze, więc ze spokojem w głosie kazałem dzieciom powoli przejść przez dziedzińczyk do domu parafialnego gdzie wszyscy z Bożą pomocą znaleźliśmy schronienie.

Gdy rój dzikich pszczół w większej części odleciał wraz z kilkoma chłopakami z grupy przenieśliśmy stoły z przyborami rysunkowymi do plebani gdzie kontynuowaliśmy zajęcia bezpieczni od pszczół.

To wyrojenie się pszczół dla dzieci stanowiło frajdę lecz dla nie szczególnie. No ale Bogu dzięki że wszystko dobrze się skończyło bez jednego ukąszenia.


Sobota. Tym razem nie było ulgowo i wakacyjnie podczas spotkania ministrantów. Tego dnia przygotowaliśmy z dziećmi oprawę liturgiczna na XVIII niedzielę zwykłą- lecz dla naszego sanktuarium nie zwykłą.

Ponieważ w tą niedzielę przypada uroczystość organizowana w naszym sanktuarium pod nazwą Padre Eterno – Ojca Przedwiecznago. Tak więc nie tylko zabawy i rozrywki podczas wakacji ale też solidna praca ministrancka.
W niedzielę obstawialiśmy liturgię,

która odbyła się na wolnym powietrzu pod namiotem. Na Mszy zgromadziło się ok. 3-4 tyś. pielgrzymów. Co zaś do postawy moich ministrantów, to mogę powiedzieć z dumą że są coraz lepsi i kto wie czy największe wydażenie liturgiczne jakim jest Święto Miłosierdzia Bożego na które w tym roku przybyło ok. 14 tyś pielgrzymów, w przyszłości nie obstawią ministranci.
0 komentarze:
Prześlij komentarz