6 lut 2009

Ministranci-Los Monaguillos PL



Co oznacza to słowo? „los monaguillos”- to słowo tłumaczy się: „ministranci”.
Drogi przyjacielu misji i misjonarzy chcę w tym artykule opowiedzieć ci o mojej pracy z dziećmi a dokładnie o ministrantach i ministrantkach z naszej parafii i sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Tenango del Aire.

Mam tą wielką i niekłamaną radość tworzenia grupy ministrantów, ponieważ w naszej parafii takiej grupy nie mieliśmy. Zaraz po moim przyjeździe zauważyłem brak ministrantów w kościele. A więc pomysł stworzenia takiej grupy zrodził się we mnie wręcz natychmiast. No, ale był jeszcze jeden mały szkopuł? Jako nowy misjonarz nie najlepiej operuję jeszcze językiem i nie znam tutejszych parafian. Pomimo to zdecydowałem się na organizowanie dzieci i przygotowanie ich do służby ministranckiej.


Jak się później okazało zgłosiło się ośmiu pierwszych kandydatów. Choć przyznać muszę, że z rozmów z zaprzyjaźnionymi osobami w Tenango dowiedziałem się ze za wiele dzieci to nie zachce przyjść. Jak zapytałem dla czego to otrzymałem odpowiedz ze tutejsi ludzie z dystansem odnoszą się do nowych idei. Od razu sobie pomyślałem, że to nie tylko nowa idea, ale na dodatek idea nowego misjonarza - wtedy to zaledwie z miesięcznym stażem.
Jednak nie robię tego dla siebie i w swoim imieniu. Tu działa ktoś, dla kogo poświeciłem swe życie i dla Jego imienia posługuję.
I moi drodzy warto było zrobić ten pierwszy krok, bo po nim przyszły następne i następne, a Bóg błogosławi przeobficie. Dziś po pięciu miesiącach mej posługi i czterech miesiącach tworzenia ministrantów do grupy przynależy czternaścioro dzieci plus dwie nowe kandydatki. Grupa oczywiście jest mieszana jest w niej pięciu chłopców i jedenaście dziewczynek. Dla każdego ministranta i ministrancki zakupiliśmy stroje dzięki pieniążka otrzymanym w Polsce od wiernych z mej rodzinnej parafii w Halembie przed moim wyjazdem. Dzięki tej pomocy nasi mali ministranci mogą z duma i radością służyć w pięknych strojach liturgicznych.

Kolejna ważna rzecza, którą bardzo sobie cenie jest wychodzenie do ludzi, aby pozyskać ich dla Boga dać się im poznać poznając ich za razem. Taka wzajemna wymiana. Tak też było i jest w moim poszukiwaniu kandydatów. Obecnie, aby lepiej się poznać z rodzinami naszych ministrantów, staram się odwiedzić dom każdego z nich, aby się wzajemnie poznać i tym samym stać się godnym ich zaufania. Zaufanie to wielka sprawa. Jeszcze bardziej przekonałem się jak wielka, kiedy wpadłem na pomysł zorganizowania rekolekcji ministranckich i wyjazdu z dziećmi poza Tenango.

Kiedy tą ideę ogłosiłem rodzicom nic nie wskazywało na to że mogą pojawić się trudności. A jednak. Okazało się, że dla dzieci z naszej parafii jak i ich rodziców to coś całkowicie nowego, żeby ich dziecko wyjechało na kilka dni bez rodzicielskiej ich opieki. Tak, więc po raz kolejny miałem okazje odwiedzić kilka rodzin dzieciaków, aby przekonać rodziców do tego pomysłu i do mnie także, że jestem godny ich zaufania i powierzenia mi opieki nad ich pociechami przez trzy dni. I warto było znów wyjść i powalczyć o realizacje tejże idei. Jedno spotkanie było dla mnie bardzo trudne, kiedy to ojciec ministrantki Sarahi stanowczo stwierdził, że córki nie puści samej, no chyba, że z babcią, lub mamą. A wiec ja przystałem na to. Zawsze jedna osoba więcej do pomocy i opieki. No, ale niestety, ani mama, ani babcia w tym czasie nie mogłyby pojechać. Tak wiec rozmowa spaliła na panewce. Pomyślałem, że już nic nie wskóram. Jednak Bóg ma swoje tchnienie Ducha Świętego i tato zgodził się po kilku dniach przemyśliwań puścić córkę z pozostałymi dziećmi na ich pierwsze w życiu i historii naszej parafii rekolekcje dla ministrantów.

Co zaś tyczy się samych rekolekcji to może zacznę od końca tj. od powrotu z rekolekcji do Tenango. Kiedy zostały nam już ostatnie godziny do powrotu do domu, zapytałem dzieciaki czy cieszą się ze już wracamy? Odpowiedz była kapitalna, że NIE! Bracie a może by tak o jeden dzień dłużej? Dlatego pytały o jeden dzień dłużej, ponieważ w Mexyku dzieci 2 lutego maja wolne od szkoły. Jak się okazało dzieciom bardzo spodobało się to małe oderwanie i ta swoista lekcja samodzielności. Również ciekawa była reakcja dzieci na plan rekolekcji, w którym jak to przystało na rekolekcje nie brakowało czasu na modlitwę, i konferencje. Kiedy ogłosiłem tenże plan dzieci zawołały: Bracie!- Hermano!- nie za dużo tych modlitw? W tym momencie uświadomiłem sobie ze dla nich plan przedstawiał się bardzo ponuro. No, ale jak rekolekcje to też i czas na wspólną zabawę i poznanie się. Tematem rekolekcji było „Conocernos mejor”-„Poznajmy się lepiej”, a to dla tego, aby dzieci poznając siebie i mnie stworzyli taki dziecięcy kolektyw, w którym jest miejsce i na śmiech, zabawę, ale taż na wzajemną pomoc, przyjaźń i szacunek.
Czas upłyną nam szybko i radośnie w bliskości Jezusa. A dzieci jak to dzieci, kiedy przychodziła pora na spanie z podwójną siłą rozrabiały, co tak szczerze bardzo mnie cieszyło, bo przed wyjazdem obawiałem się że może będą bardzo tęsknić i w ogóle… Jednak było wszystko dobrze. Co zaś odnośnie wspólnych modlitw to dzieci zaskakiwały mnie swoją punktualnością, zaangażowaniem się w nabożeństwa i dialog podczas konferencji duchowych. Ten wspólnie przeżyty czas „retiro” – „rekolekcji”, było dla nich wielka frajdą i dla mnie również.

Bardzo się cieszę, że jednym z mych zadań w naszej parafii i sanktuarium Miłosierdzia, Bożego jest praca z ministrantami. Te dzieciaki mnie niesamowicie mobilizują i pozytywnie nakręcają do działania. Ich Dziecięca ufność i spontaniczna radość to dla mnie znak Bożego błogosławieństwa i opatrzności.
Odczuwam jak wiele jest mi dane od Boga dzięki modlitwie tych, którzy nieustannie mi i wszystkim misjonarzom towarzyszą w misyjnej posłudze.
„Wielkich dzieł Boga nie zapominajcie”. Posługa misyjna uczy mnie, że każde dzieło realizowane w Jego imię choćby po ludzku wydawało się małym i nie wiele znaczącym to w Bożych oczach jest wielkie.

Z misyjnym pozdrowieniem i darem modlitwy Br. Michał Szczygioł SAC

2 komentarze:

  1. gratuluje, tak trzymac, Pieknie ze zaczeles sie trakotwac srodki msaowego rpzekazu w tym internet jako rzecz pozyteczna i ciekawa. Pozdrawiam z slonecznej Brazylii i zapraszma na nasz blog http://palotinos.blogspot.com/ i na moj http://www.artursac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń